Przepis jest bardzo prosty potworze. Szczypta szarości łączona z nienawiścią i cierpieniem zapewnią Ci niewyobrażalny ból. Dodajmy demony do naszej mikstury z igłą cierpienia. Niech dostanie się odór zgnilizny. Twojej zgnilizny demonie. Zabiorę Cię do świata koszmarów. Zabiorę Cię do świata obłędu. Ulegniesz pod naciskiem mej siły.
Wierzysz tylko w pusty świat. Świat przepełniony pustym przepychem. Tego właśnie chcesz ?-znowu ten koszmar się powtórzył. Obudził się cały zalany potem. Przemęczony, ospały i przerażony...
Widział JĄ, ale kim ona jest ?
Człowiekiem? Bezdusznym potworem ?
Widział ją w tej pustce. Czarną postać w pelerynie z kapturem.
Śmierć ?
Nie to nie czas.. skoro ona chce sprawić mu ból. To zbyt proste. Zbyt proste.
Zanim zniknęła mu z pola widzenia, odeszła zdejmując kaptur i pelerynę. Przerażająca i za razem ładna, ale obrzydliwa. Cóż za hipokryzja w tej jednej jego myśli, ale to prawda. Widział tylko zarys jej łamiącej się sylwetki.
Piękna i pokaleczona. Umiera, a może żyje ? Znika..
Czym jest? Kim jest ? Co od niego chce ?-takie myśli zaprzątały umysł Asakury. Ciężko oddychał.
Strach powinien go sparaliżować, ale zrobił to już ból serca.
Kuje. Dusi i poraża w swej sile.
Czemu ona to robi ? Kim jest ?
-Hao kim jestem ?-od kilku tygodni się nie odezwała. Mimo zmęczenia szatyn zwrócił swój wzrok na ducha dziecka, które lewitowało nad ziemią. Blada cera i poszarpana koszula okrywała jej ciało, a może raczej nie.. Po prostu to jej zostało w świecie dusz...
Trzymała różę, którą zabrała do trumny. Nie wiedziała skąd ją ma... Po prostu trzymała ją w rączce.
Chłopak spojrzał na nią ze zdziwieniem. W końcu się odezwała...
-Dzieckiem-mruknął wymijająco, ale widząc jak nie da za wygraną westchnął-Nazywasz się Jura Kurushimi-dodał ciszej. Ona tylko ścisnęła w swojej malutkiej rączce mocniej różyczkę. Dostała ją... Od kogo ?
Nie wie co się stało, nie wie czemu tu jest. ON jej tego nie powiedział. Czemu ?
Gdyby żyła pokaleczyłaby sobie skórę, ale jej już nie ma tutaj. Skończyła już swoją wędrówkę po tym świcie. Dlaczego ?
-Opowiedz mi kim byłam-szepnęła, spuszczając główkę. Chciała to wiedzieć. Uleczyć pustkę.
-Nie teraz Jura. Dobranoc-mruknął, zasłaniając głowę kocem, ale ciągle bębniło mu w uszach.
~Zatańcz ze mną twój ostatni taniec. Zatańcz ze mną, swą oprawicielką taniec voodoo. Czy boisz się tej śmierci ? Co zrobisz by żyć ?
Oddaj JĄ, a przeżyjesz potworze. Okaż chodź dziecku współczucie, mej małej Jurze. Nadal nie wiesz kim jestem, prawda ? Poznasz mnie jutro za dnia... Kiedy skarzesz na śmierć bliskie Ci osoby, więc lepiej oddaj moją bliźniaczą duszę~kojący głos, jednocześnie nadszarpany i bolesny.
****Asakura siedział patrząc z widowni na swoje uczennice. Ich przeciwnicy jeszcze się nie pojawili.
-Wygrywają Hana...-Silva już chciał dokończyć. Kiedy na arenie zjawiły się trzy postacie. Hao od razu rozpoznał, że jedną z nich jest jego siostra, a druga kuzynka, jednakże nadal nie kojarzył jakiejś postaci w kapturze. Z pewnością kobieta. Wiedział już po sylwetce.
-Uderzenie Halloween~!-dało się usłyszeć jak rudowłosa dziewczyna zaatakowała Matte, która po jednym ataku ledwo stała na nogach.
Maja w sumie tylko wykonała jakieś proste uderzenie, okaleczając przy tym Marion. Jednak ku zdziwieniu Hao ta zakapturzona postać nadal stała w miejscu. Jakby czekała.
-Nee~Mariś chcesz to zakończyć ?-spytała brunetka, będąc już znudzona tymi wygranymi. To naprawdę robiło się już nudne~
-Tak chcę to zakończyć. Masz rację koteczku to już jest nudne-wymruczała zdejmując kaptur. Stanęła tyłem do większości widzów. W ręce nadal trzymała dwie laleczki tym razem.
Hao akurat widział ją jak stała tyłem... Wyglądała jak ten demon. Przerażająca i porażająca, a w jakiś sposób to jest urokliwe w swoim strachu.



