sobota, 30 sierpnia 2014

2. Obrzydliwe piękno

-Chcesz przepis na smutek ? Ofiaruję Ci go... Hao. Dostaniesz dzisiaj noc wrażeń i ulegniesz pod ciężarem.
Przepis jest bardzo prosty potworze. Szczypta szarości łączona z nienawiścią i cierpieniem zapewnią Ci niewyobrażalny ból. Dodajmy demony do naszej mikstury z igłą cierpienia. Niech dostanie się odór zgnilizny. Twojej zgnilizny demonie. Zabiorę Cię do świata koszmarów. Zabiorę Cię do świata obłędu. Ulegniesz pod naciskiem mej siły.
Wierzysz tylko w pusty świat. Świat przepełniony pustym przepychem. Tego właśnie chcesz ?-znowu ten koszmar się powtórzył. Obudził się cały zalany potem. Przemęczony, ospały i przerażony...
Widział JĄ, ale kim ona jest ?
Człowiekiem? Bezdusznym potworem ?
Widział ją w tej pustce. Czarną postać w pelerynie z kapturem.
Śmierć ?
Nie to nie czas.. skoro ona chce sprawić mu ból. To zbyt proste. Zbyt proste.
Zanim zniknęła mu z pola widzenia, odeszła zdejmując kaptur i pelerynę. Przerażająca i za razem ładna, ale obrzydliwa. Cóż za hipokryzja w tej jednej jego myśli, ale to prawda. Widział tylko zarys jej łamiącej się sylwetki.
Piękna i pokaleczona. Umiera, a może żyje ? Znika..
Czym jest? Kim jest ? Co od niego chce ?-takie myśli zaprzątały umysł Asakury. Ciężko oddychał.
Strach powinien go sparaliżować, ale zrobił to już ból serca.
Kuje. Dusi i poraża w swej sile.
Czemu ona to robi ? Kim jest ?
-Hao kim jestem ?-od kilku tygodni się nie odezwała. Mimo zmęczenia szatyn zwrócił swój wzrok na ducha dziecka, które lewitowało nad ziemią. Blada cera i poszarpana koszula okrywała jej ciało, a może raczej nie.. Po prostu to jej zostało w świecie dusz...
Trzymała różę, którą zabrała do trumny. Nie wiedziała skąd ją ma... Po prostu trzymała ją w rączce.
Chłopak spojrzał na nią ze zdziwieniem. W końcu się odezwała...
-Dzieckiem-mruknął wymijająco, ale widząc jak nie da za wygraną westchnął-Nazywasz się Jura Kurushimi-dodał ciszej. Ona tylko ścisnęła w swojej malutkiej rączce mocniej różyczkę. Dostała ją... Od kogo ?
Nie wie co się stało, nie wie czemu tu jest. ON jej tego nie powiedział. Czemu ?
Gdyby żyła pokaleczyłaby sobie skórę, ale jej już nie ma tutaj. Skończyła już swoją wędrówkę po tym świcie. Dlaczego ?
-Opowiedz mi kim byłam-szepnęła, spuszczając główkę. Chciała to wiedzieć. Uleczyć pustkę.
-Nie teraz Jura. Dobranoc-mruknął, zasłaniając głowę kocem, ale ciągle bębniło mu w uszach.
~Zatańcz ze mną twój ostatni taniec. Zatańcz ze mną, swą oprawicielką taniec voodoo. Czy boisz się tej śmierci ? Co zrobisz by żyć ?
Oddaj JĄ, a przeżyjesz potworze. Okaż chodź dziecku współczucie, mej małej Jurze. Nadal nie wiesz kim jestem, prawda ? Poznasz mnie jutro za dnia... Kiedy skarzesz na śmierć bliskie Ci osoby, więc lepiej oddaj moją bliźniaczą duszę~kojący głos, jednocześnie nadszarpany i bolesny.


****
Asakura siedział patrząc z widowni na swoje uczennice. Ich przeciwnicy jeszcze się nie pojawili.
-Wygrywają Hana...-Silva już chciał dokończyć. Kiedy na arenie zjawiły się trzy postacie. Hao od razu rozpoznał, że jedną z nich jest jego siostra, a druga kuzynka, jednakże nadal nie kojarzył jakiejś postaci w kapturze. Z pewnością kobieta. Wiedział już po sylwetce.
-Uderzenie Halloween~!-dało się usłyszeć jak rudowłosa dziewczyna zaatakowała Matte, która po jednym ataku ledwo stała na nogach.
Maja w sumie tylko wykonała jakieś proste uderzenie, okaleczając przy tym Marion. Jednak ku zdziwieniu Hao ta zakapturzona postać nadal stała w miejscu. Jakby czekała.
-Nee~Mariś chcesz to zakończyć ?-spytała brunetka, będąc już znudzona tymi wygranymi. To naprawdę robiło się już nudne~
-Tak chcę to zakończyć. Masz rację koteczku to już jest nudne-wymruczała zdejmując kaptur. Stanęła tyłem do większości widzów. W ręce nadal trzymała dwie laleczki tym razem.
Hao akurat widział ją jak stała tyłem... Wyglądała jak ten demon. Przerażająca i porażająca, a w jakiś sposób to jest urokliwe w swoim strachu.


1. Płytka głębia

Ona powiedziała, że... Nie może żyć bez niej~ Że już nie da rady...
Życie straciło sens i powiedziała.
-Popłyńmy wspólną rzeką i oczyśćmy się Siostro-mówi dziewczyna. Siedzi dalej przy grobie czekając na walkę. Codziennie ku utrapieniu czarnowłosej przenosiły się tutaj, aż z Dobie.
-Umierając odziejmy się w błękit niebios. Twoje błękitne oczy niech wrócą do życia. Przywołajmy wspólnie twojego ducha. Niech spłynie twoje flo po mnie. Spłyń po nas jak rzeka. Będziesz niezwyciężona siostrzyczko~ Wróć od potwora, przywołaj wspomnienia i nie zapominaj o mnie-cichy szept wydobył się z ust blondynki. Czarnowłosa siedząca na gałęzi starego, rozgęzionego dębu westchnęła. Codziennie tu z nią przychodziła... Zawsze tylko to miała w głowie.
Jednak dziewczyna ostatnio zrobiła coś czego się Rachel nie spodziewała. Po raz pierwszy dała komuś dotknąć lalki, a tą osobą oczywiście była ona.
Dziwiło jej jednak małe podobieństwo do "tego potwora", którego znała od ponad tysiąca lat...
Była ciekawa czy rzeczywiście działa ten "urok", ale czuła jak nicie zostają lekko naderwane wraz z każdą igłą.
Jednak najdziwniejsze był fakt, że jej "kopia" posiadała dwie lalki, tak samo okaleczone, a jednak różne...
Zanikało tak dużo nici..
-Shi możemy już iść ?-spytała zeskakując z gałęzi. Nie wzruszał jej ten widok. Już nie teraz... Nie chciała czuć tej negatywnej aury, od demona ze spuszczoną głową.
-Ona powiedziała, że kiedyś wróci-zanuciła cicho dziewczyna.
-Kiedy Mari ? Kiedy niby?!-już powoli była zirytowana tym wszystkim. Chciała znów ujrzeć jej dawny uśmiech. Nie było już tych bezsensownych kłótni między nią a jej "braciszkiem". Nie krzyczeli... Nie próbowali się nawzajem pozabijać. On próbował ją nawet kilka razy sprowokować, ale nie został obdarzony żadną inną reakcją niż pustym wzrokiem blondynki.
~Czemu nie może być jak kiedyś~?-spytała się w myślach królowa.
-Kiedy ON odejdzie... Jej życie rozpocznie się na nowo. Onee~chan nie potrafi żyć z nim już więcej... Ona chce tylko spokoju... Jej dusza chce tylko do nas wrócić i uciec od tego demona-kolejny raz to samo, znowu tylko nuciła szeptem, ale wiedziała, że nawet jeśli brunetka nie odpowiada słucha ją.
Może nawet zatkać uszy i nie słuchać, ona czuła tylko pustkę. Było jej to obojętne, od kiedy ten potwór zabrał jej duszę.
Taka była cena... Jednak tym razem nie zostanie spłacona. Dług zapomniany, jak on...
Demon jej mówi, że już nie może tak żyć~
Po cmentarzu rozległ się denerwujący sygnał.
-Z kim tym razem mamy walkę ?-spytała Asakura, z lekka zaciekawiona, ale również znudzona.. Znowu wygrana i zero wyzwań~
To już się staje nudne.
-Po co sprawdzać, przecież znasz wynik ?-mruknęła Shi, nie odrywając wzroku od płyty nagrobka. Nadal nie chciała wierzyć, że nawet nie może z nią porozmawiać...
Jest za jasno, na palący znicz. 

Jest za ciemno na piękny słoneczny dzień.
Jest za smutno by coś robić, 
Za głęboko już w tej otchłani tkwi.
Nie wypłynie z niej już nigdy,
Bo ten potwór jest za silny~
-No bo jestem ciekawa, Mariś~! Nee~! No nie bądź taka i sprawdzaj~!
-Z drużyną Hana-gumi-zachichotała rozbawiona reakcją Mai.-Wiesz co to znaczy~! Prawda Majuś~?


***
-Z kim macie walkę ?-spytał szatyn, ledwo wchodząc do namiotu swoich uczennic. Ledwo stał na nogach.
-Z Blood no hana-odpowiedziała Niemka. Nie słyszała o tej drużynie~
~Pewnie są słabi~przemknęło jej przez myśl.
-Miejmy taką nadzieję-mruknął Asakura. Po czym podparł się o jakieś drzewo.
-Mistrzu co się dzieję?! Czemu tak jest ?! Kto to robi ?!-pisnęła zdenerwowana Marion-Marion nie chce by mistrzowi działa się krzywda-dodała szeptem, ledwo dosłyszalnie.
On wiedział już czemu... Musi znaleźć osobę, która go tak urządziła
~Pożałuje, że się urodziła, ale najpierw to odmieni~



***
Nasze życie jest tylko pustą podróżą
Idziemy do nikąd, włócząc się między życiem
A śmiercią 
Jednakże każda istota jest pogrążona tak naprawdę w pustce
Wymyśleni ludzie, wymyślone dusze, zwierzęta
Wszystko istnieje tylko po to by i tak zginąć~
W wiecznej tułaczce ku szczęściu i ból


piątek, 29 sierpnia 2014

0.Ibeyi

Kiedy stoisz u bram piekła... Nie wahaj się. Uciekaj...A i tak nie zdołasz uciec przed demonem~


Kim jesteś ? Czym jesteś?
-Jesteś potworem-cisze warknięcie.
Ból, ból nie do zniesienia. Niczym polewanie kwasem ran.
Igła za igłą leciała, a laleczka tylko ucierpiała bardziej uszkodzona. Cichy śmiech zastąpił słowa przekleństw.
Zniszczona lalka, wyniszczone ciało, zdeformowana dusza.
Voodoo~
-Przebij jeszcze raz onee-san~!-zachęcała mała dziewczynka. Stała i patrzyła na JEJ dzieło.
-Onee-san zniszcz potwora~! Niech błądzi siostrzyczko w granicy życia i śmierci~ W granicy przepaści~!
Siostrzyczko zabij oprawiciela~! Zemścij się....-wyszeptał duch. Duch dziecka. Zagubionego dziecka, straconej siostry.
-Dobrze siostrzyczko-kolejna igła, przebiła tym razem wnętrzności poszarpanego potwora.
-Onee~chan będzie żył w krainie Ibeyi, dobrze ?-pyta dręczycielka, patrząc na zmaltretowaną laleczkę.
-Hai~! Ma cierpieć~! Ma cierpieć~!-krzyczała z dziecięcym zapałem. Czerwone oczy lalki~
Oczy demona bez uczuć...
-Popłyniesz rzeką bólu...własnego bólu-ciche syknięcie, igła trafiona w serce, jednak nie powoduje zgonu. Chce tylko JEMU strawić ból... Chce by był na krawędzi.
Zatańcz dziś ze mną~ Szamański taniec... niech twój pogrzeb będzie widowiskowy jak każde twoje zabójstwo~



****



-Jesteś zadowolona ze swojego dzieła~?-znała ten głos. Znała ten dziecinny, ale demoniczny głos. Stała na grobem siostrzyczki. Stała trzymając lalkę z całych sił~
Zaciskała ręce na szyi laleczki, patrząc w milczeniu na nagrobek.
Czemu umarłaś siostrzyczko ? Czemu potwór zabrał Cię tak szybko?
Odwróciła się napięcie do demona. Widziała już JĄ, wiele razy... Od kiedy tylko była dzieckiem, bawiła się z nią na wzgórzu~
Teraz nie ma się z kim bawić~ Bawi się lalkami sama...
-Nie, nie jestem-po raz pierwszy brunetka widziała jej łzy spływające po policzkach.
Mocniej zaciśnij potwora~
Niech cierpi jak Ja, onee~san... zrób to~!
-Sprawię mu jeszcze więcej bólu, aniele-te słowa nie zdziwiły czarnowłosej, która stała za dziewczyną niewzruszona, kładąc rękę na lalce.
-Sprawiaj~ Póki możesz-szepnął demon, uśmiechając się czule.


****
-Co się dzieje~?!-wszyscy zebrali się do okoła leżącego chłopaka. Leżał na środku samego Dobie~
Prażące słońce z rana świeciło niemiłosiernie... ale zamiast tego teraz chmury burzowe~
-Boli-wychrypiał cicho. Po raz pierwszy po policzkach spłynęły łzy.
Po raz pierwszy i ostatni~


YYyy nie nie wiem co to jest .___. pewnie to usunę i zacznę od nowa .-.