-Musisz go aż tak maltretować ?! W końcu jest to mój brat w jakimś stopniu...-to ostatnie mruknęła, zniżając głos i spojrzała blondynce w oczy.
-Czemu unikasz kontaktu wzrokowego ?-szepnęła brunetka, chwytając ją za ramiona po czym lekko potrząsnęła dziewczyną.
Nie reagowała...
Trans~
-Onee~chan nic Ci to nie da-usłyszała dobrze znany jej głos.-Siedzi już tak od godziny i nic. Próbowałem ją nawet przewrócić, ale Col skutecznie dała do zrozumienia bym nie podchodził-fuknął niebieskowłosy lekko głaszcząc królową po włosach.
-Nie martw się..-uśmiechnął się, lekko tuląc dziewczynę, która nie odzywała się słowem.
-Łatwo powiedzieć-westchnęła w końcu, odwracając głowę w stronę blondynki, która nadal nic innego nie robiła jak łapczywe łapanie za włosy i po części wyrywanie ich.
-Przecież nikt raczej nie zginie?-spytał retorycznie, patrząc czarnowłosej w oczy, jednak nie ujrzał tego czego się spodziewał. Widział strach ?
-Nie jestem tego taka pewna... Jak zwykle Mari nie pomyślała i przez jej małą "zemstę" oboje zginą, jeśli nie odwrócimy tego-oznajmiła, zasiadając za stołem, gdzie czekała na nią pewna księga, z karteczką od pewnej wiedźmy.
"Alyss~chan mam nadzieję, że Ci będzie służyć. Póki co zostaję na jakieś dwa dni w Hogwarcie.
Masz nie robić głupot~
Kocham Cię.
L. "
Mimowolnie na ustach Asakury przebiegł cień nadziei i uśmiechu.
Lepiej nie będzie, ale ważne by gorzej nie było...
***
Ból~ Przeszywa puste i słabe ciało.
Opadł bez sił na matę. Próbował wstać. Podeprzeć się na bezsilnych ramionach. Nic z tego...
-Mistrzu co Opacho może zrobić by mistrzowi pomoc ?-pisnęła cichutko murzynka. Kolejny dzień patrzyła na katusze jedynej i ukochanej jej osoby.
Niestety musiała się nim opiekować, a wraz z tym wysłuchiwać wszystkich obelg, krzyków... myśli~
Pilnowała też tej małej duszyczki, siedzącej ciągle w kącie.
Zamknięty duch, w złotej klatce.
Uwięziona jak ptak...
-Przyprowadź ją-szepnął ostatkiem sił wiedząc iż szamanka zna wiedźmę, która mu to zrobiła...
***
-Maju jak to my tego nie odwrócimy ?!-ryknął wymachując nerwowo rękoma, a żeby się uspokoić dostał delikatnie mówiąc w twarz z otwartej dłoni. Poskutkowało, tylko teraz tarł dłonią czerwony policzek.
-Hao i Mari razem to odwrócą-zaśmiała się pod nosem, kierując swój wzrok na dziewczynę, która w końcu odzyskała kontakt z rzeczywistością.
***
Szła za dziewczynką. Oprócz tego iż Rachel, grzecznie mówiąc sama ją wykopała za drzwi, to bawiła ją ta cała sytuacja. W końcu każdy ma to na co zasłużył ?
Wie co zrobić by zaspokoić jej gniew... Jedna dusza, jedna odzyskana nadzieja... Wystarczy~
Jednak dziewczyna tak zaślepiona chęcią odzyskania części straconej duszy... Ale przecież nie zwróci jej życia... Nie da się, nawet jakby błagała Rachel. Nawet jeśli by wygrała turniej nie zwróci jej życia...
-Pani Shi proszę tędy-pisnęła cichutko owieczka, prowadząc dziewczynę do jakiegoś namiotu. Nie była w stanie uwierzyć w to co słyszy... Po co ona tu przyszła ?!
-Witaj Shi~chan-zwróciła spojrzenie ku szatynowi, który leżał do połowy nagi. Po twarzy widać było jak przebiegł grymas bólu gdy się podniósł do pozycji siedzącej.
-Darujmy formalności...
-Wiesz po co tu przyszłaś ?-padło retoryczne pytanie, a Asakura dodatkowo skinął na murzynkę, aby ta dała im chwilę "prywatności", a Opacho od razu wykonała polecenie.
-Tak i od razu mówię, nie pomogę Ci-wyszeptała zaciskając mocniej pięści.-Tak jak ty tamtego dnia, nie pomogłeś mi... Tylko patrzyłeś jak ona umiera i nie mogę jej pomóc. Wtedy tylko myślałeś o sobie, więc przykro mi potworze-Też teraz myślę tylko o sobie-warknęła, odwracając się. Nie chciała by widział jak po jej policzkach ciekły łzy.
Tęsknota~
Poczucie winy... zżerają.




