czwartek, 25 września 2014

4.Karma

Siedziała, bawiąc się niesfornym kosmykiem włosów. Po pomieszczeniu rozległ się huk trzaskanych drzwi.
-Musisz go aż tak maltretować ?! W końcu jest to mój brat w jakimś stopniu...-to ostatnie mruknęła, zniżając głos i spojrzała blondynce w oczy.
-Czemu unikasz kontaktu wzrokowego ?-szepnęła brunetka, chwytając ją za ramiona po czym lekko potrząsnęła dziewczyną.
Nie reagowała...
Trans~
-Onee~chan nic Ci to nie da-usłyszała dobrze znany jej głos.-Siedzi już tak od godziny i nic. Próbowałem ją nawet przewrócić, ale Col skutecznie dała do zrozumienia bym nie podchodził-fuknął niebieskowłosy lekko głaszcząc królową po włosach.
-Nie martw się..-uśmiechnął się, lekko tuląc dziewczynę, która nie odzywała się słowem.
-Łatwo powiedzieć-westchnęła w końcu, odwracając głowę w stronę blondynki, która nadal nic innego nie robiła jak łapczywe łapanie za włosy i po części wyrywanie ich.
-Przecież nikt raczej nie zginie?-spytał retorycznie, patrząc czarnowłosej w oczy, jednak nie ujrzał tego czego się spodziewał. Widział strach ?
-Nie jestem tego taka pewna... Jak zwykle Mari nie pomyślała i przez jej małą "zemstę" oboje zginą, jeśli nie odwrócimy tego-oznajmiła, zasiadając za stołem, gdzie czekała na nią pewna księga, z karteczką od pewnej wiedźmy.
"Alyss~chan mam nadzieję, że Ci będzie służyć. Póki co zostaję na jakieś dwa dni w Hogwarcie. 
Masz nie robić głupot~
Kocham Cię.
L. "
Mimowolnie na ustach Asakury przebiegł cień nadziei i uśmiechu. 
Lepiej nie będzie, ale ważne by gorzej nie było...


***

Ból~ Przeszywa puste i słabe ciało. 
Opadł bez sił na matę. Próbował wstać. Podeprzeć się na bezsilnych ramionach. Nic z tego...
-Mistrzu co Opacho może zrobić by mistrzowi pomoc ?-pisnęła cichutko murzynka. Kolejny dzień patrzyła na katusze jedynej i ukochanej jej osoby. 
Niestety musiała się nim opiekować, a wraz z tym wysłuchiwać wszystkich obelg, krzyków... myśli~
Pilnowała też tej małej duszyczki, siedzącej ciągle w kącie. 
Zamknięty duch, w złotej klatce. 
Uwięziona jak ptak... 
-Przyprowadź ją-szepnął ostatkiem sił wiedząc iż szamanka zna wiedźmę, która mu to zrobiła...


***
-Maju jak to my tego nie odwrócimy ?!-ryknął wymachując nerwowo rękoma, a żeby się uspokoić dostał delikatnie mówiąc w twarz z otwartej dłoni. Poskutkowało, tylko teraz tarł dłonią czerwony policzek.
-Hao i Mari razem to odwrócą-zaśmiała się pod nosem, kierując swój wzrok na dziewczynę, która w końcu odzyskała kontakt z rzeczywistością.

***

Szła za dziewczynką. Oprócz tego iż Rachel, grzecznie mówiąc sama ją wykopała za drzwi, to bawiła ją ta cała sytuacja. W końcu każdy ma to na co zasłużył ?
Wie co zrobić by zaspokoić jej gniew... Jedna dusza, jedna odzyskana nadzieja... Wystarczy~
Jednak dziewczyna tak zaślepiona chęcią odzyskania części straconej duszy... Ale przecież nie zwróci jej życia... Nie da się, nawet jakby błagała Rachel. Nawet jeśli by wygrała turniej nie zwróci jej życia... 
-Pani Shi proszę tędy-pisnęła cichutko owieczka, prowadząc dziewczynę do jakiegoś namiotu. Nie była w stanie uwierzyć w to co słyszy... Po co ona tu przyszła ?!
-Witaj Shi~chan-zwróciła spojrzenie ku szatynowi, który leżał do połowy nagi. Po twarzy widać było jak przebiegł grymas bólu gdy się podniósł do pozycji siedzącej. 
-Darujmy formalności...
-Wiesz po co tu przyszłaś ?-padło retoryczne pytanie, a Asakura dodatkowo skinął na murzynkę, aby ta dała im chwilę "prywatności", a Opacho od razu wykonała polecenie. 
-Tak i od razu mówię, nie pomogę Ci-wyszeptała zaciskając mocniej pięści.-Tak jak ty tamtego dnia, nie pomogłeś mi... Tylko patrzyłeś jak ona umiera i nie mogę jej pomóc. Wtedy tylko myślałeś o sobie, więc przykro mi potworze-Też teraz myślę tylko o sobie-warknęła, odwracając się. Nie chciała by widział jak po jej policzkach ciekły łzy.
Tęsknota~
Poczucie winy... zżerają. 


poniedziałek, 1 września 2014

3. Demonie Oya

-Pójdziemy wszyscy razem na dno. Jedni wcześniej, drudzy później... Niech wasze nicie zostaną naderwane... Czerwona cieć rozleje się w morzu cierpienia. Przepadniemy wszyscy w tej otchłani dusz~ Jedni szybciej inni później i tak stanie się z nami to samo. Zginą kolejne zabawki~ Tego chcesz prawda ?-w sumie z wyjątkiem Asakury, Potter i Hao nie wiedział o czym mówiła blondynka.
Nie była ani uśmiechnięta, ani smutna....
-O czym ona pieprzy ?-spytała lalkarka, jednak kiedy Shi zwróciła na nią obojętne spojrzenie jej ciało przeszył strach. Czuła jakby ktoś wybijał w nią tysiące igieł za jednym razem... Rozrywał serce sztyletami, ale czemu ?
Pluła krwią, reszta zespołu się tym brzydziła i odsunęła się od osuwającej się na ziemię dziewczyny/
-Jedna nić naderwana, która następna -spytała blondynka.-Może ty ?-tu wskazała na Mattie, dziewczyna pokiwała przecząco głową. Nie była w stanie wydusić z siebie słowa.
-Mari daj się trochę pobawić~!-fuknęła rudowłosa nadymając policzki w kacie focha.
-Albo rób to mniej spektakularnie-prychnęła Asakura, na co Shi obdarzyła ją tylko przelotnym uśmiechem.
-No dobrze siostrzyczko, ale daj mi się jeszcze pobawić~!-zawołała blondynka. Jej oczy świeciły na czerwono, a oprócz tego była w nich iskra szalęczości.
-Nie teraz moja kolej Mayka !!!-krzyknęła wiedźma, uderzając kosą o ziemię.
-Róbcie jak chcecie, ja na to sobie popatrzę i pojem popcorn-mruknęła dziewczyna, siadając na ziemi i tak jak powiedziała wyjęła paczkę popcornu.
-Skąd ty to masz ?!
-Wzięłam wcześniej, wiedząc iż będzie mi się nudziło, a Shi albo wy dwie je wykończycie-ziewnęła.-Mari masz może coś do picia ?
-Nie, nie mam Majuś~! Nie mam, ale ja nie chcę ich zabijać~!-oznajmiła blondynka, a prawie wszyscy patrzyli na nią ze zdziwieniem. Świadczyły o tym jakże ciekawe miny... publiczności jak i samych ofiar.-Chcę by się pomęczyły tak samo jak ON kiedy będzie próbował i pomóc-oznajmiła z dziecinnym uśmiechem i błyskiem w oczach. Jak widać nadzieja Hana-gumi szybko zostały rozwiane na wietrze.
-Mogę zaczynać Mari ?-spytała Potter, przygotowując swoją kosę.
-Ależ proszę zacznij... Ja z chęcią dokończę-oznajmiła ze spokojem dziewczyna. Po prostu stała, ale odwróciła głowę lekko do boku uśmiechając się do pewnego szatyna, który nadal uważnie ją obserwował.



****
Wynik był jasny. Oczywiście drużyna Blood no hana zwyciężyła odsyłając przeciwników do szpitala. Nadal szamani zastanawiali się skąd one się wzięły... Nigdy o takiej drużynie nie słyszeli....
Blondwłosa przechadzała się po lesie w poszukiwani arszemika...
Była ciekawa co się stanie z lalką jeśli ją w tej truciźnie zatopi.
-Kim ty jesteś ?-usłyszała dobrze znany jej głos. Chłodny jak TAMTEGO dnia...
-Lalką-odpowiedziała, nucąc dalej pod nosem piosenkę-Dookoła, dookoła tak długo czekałyśmy~ Pobaw się z nami, a jeśli stchórzysz-Zginiesz. Zapomniane siostry tańczą dookoła. Szamański taniec śmierci~ Pobawmy się laleczko, zagrajmy z voodoo. Przetnijmy czerwone nicie bólu~Spotkajmy się zapomniana siostro nad brzegiem. Utopimy Cię z potworem... Niech pamięć zniknie Juro~ Znikaj, gdy tańczymy taniec pożegnalny~ Uciekaj demonie z piekieł, a i tak Cię złapiemy~! Prawda Kurushimi Juro~?-momentalnie Asakura znalazł się przy niej i odwrócił ją siłą w swoją stronę. Nic oprócz pustych oczu i psychopatycznego uśmiechu nie wywnioskował z jej twarzy.
-One~chan chce Cię wyszłać demonie do krainy Ibeyi~! Demonia Oya znajdziesz się tam dzisiejszą nocą, ujrzawszy swego anioła śmierci-Umrzesz. Zwrócisz mi własność mej duszy, potworze-zachichotała cicho, na co wytrzeszczył na nią oczy ze zdumienia.
-Shi~?!-szepnął zaskoczony. Myślał, że zginęła...Przecież popełniła samobójstwo~
-Dobrze kombinujesz Hao-mruknęła uśmiechając się, jednak zanim zdążył coś więcej zrobić ona zniknęła, zostawiając go samego ze swoimi koszmarami~~

sobota, 30 sierpnia 2014

2. Obrzydliwe piękno

-Chcesz przepis na smutek ? Ofiaruję Ci go... Hao. Dostaniesz dzisiaj noc wrażeń i ulegniesz pod ciężarem.
Przepis jest bardzo prosty potworze. Szczypta szarości łączona z nienawiścią i cierpieniem zapewnią Ci niewyobrażalny ból. Dodajmy demony do naszej mikstury z igłą cierpienia. Niech dostanie się odór zgnilizny. Twojej zgnilizny demonie. Zabiorę Cię do świata koszmarów. Zabiorę Cię do świata obłędu. Ulegniesz pod naciskiem mej siły.
Wierzysz tylko w pusty świat. Świat przepełniony pustym przepychem. Tego właśnie chcesz ?-znowu ten koszmar się powtórzył. Obudził się cały zalany potem. Przemęczony, ospały i przerażony...
Widział JĄ, ale kim ona jest ?
Człowiekiem? Bezdusznym potworem ?
Widział ją w tej pustce. Czarną postać w pelerynie z kapturem.
Śmierć ?
Nie to nie czas.. skoro ona chce sprawić mu ból. To zbyt proste. Zbyt proste.
Zanim zniknęła mu z pola widzenia, odeszła zdejmując kaptur i pelerynę. Przerażająca i za razem ładna, ale obrzydliwa. Cóż za hipokryzja w tej jednej jego myśli, ale to prawda. Widział tylko zarys jej łamiącej się sylwetki.
Piękna i pokaleczona. Umiera, a może żyje ? Znika..
Czym jest? Kim jest ? Co od niego chce ?-takie myśli zaprzątały umysł Asakury. Ciężko oddychał.
Strach powinien go sparaliżować, ale zrobił to już ból serca.
Kuje. Dusi i poraża w swej sile.
Czemu ona to robi ? Kim jest ?
-Hao kim jestem ?-od kilku tygodni się nie odezwała. Mimo zmęczenia szatyn zwrócił swój wzrok na ducha dziecka, które lewitowało nad ziemią. Blada cera i poszarpana koszula okrywała jej ciało, a może raczej nie.. Po prostu to jej zostało w świecie dusz...
Trzymała różę, którą zabrała do trumny. Nie wiedziała skąd ją ma... Po prostu trzymała ją w rączce.
Chłopak spojrzał na nią ze zdziwieniem. W końcu się odezwała...
-Dzieckiem-mruknął wymijająco, ale widząc jak nie da za wygraną westchnął-Nazywasz się Jura Kurushimi-dodał ciszej. Ona tylko ścisnęła w swojej malutkiej rączce mocniej różyczkę. Dostała ją... Od kogo ?
Nie wie co się stało, nie wie czemu tu jest. ON jej tego nie powiedział. Czemu ?
Gdyby żyła pokaleczyłaby sobie skórę, ale jej już nie ma tutaj. Skończyła już swoją wędrówkę po tym świcie. Dlaczego ?
-Opowiedz mi kim byłam-szepnęła, spuszczając główkę. Chciała to wiedzieć. Uleczyć pustkę.
-Nie teraz Jura. Dobranoc-mruknął, zasłaniając głowę kocem, ale ciągle bębniło mu w uszach.
~Zatańcz ze mną twój ostatni taniec. Zatańcz ze mną, swą oprawicielką taniec voodoo. Czy boisz się tej śmierci ? Co zrobisz by żyć ?
Oddaj JĄ, a przeżyjesz potworze. Okaż chodź dziecku współczucie, mej małej Jurze. Nadal nie wiesz kim jestem, prawda ? Poznasz mnie jutro za dnia... Kiedy skarzesz na śmierć bliskie Ci osoby, więc lepiej oddaj moją bliźniaczą duszę~kojący głos, jednocześnie nadszarpany i bolesny.


****
Asakura siedział patrząc z widowni na swoje uczennice. Ich przeciwnicy jeszcze się nie pojawili.
-Wygrywają Hana...-Silva już chciał dokończyć. Kiedy na arenie zjawiły się trzy postacie. Hao od razu rozpoznał, że jedną z nich jest jego siostra, a druga kuzynka, jednakże nadal nie kojarzył jakiejś postaci w kapturze. Z pewnością kobieta. Wiedział już po sylwetce.
-Uderzenie Halloween~!-dało się usłyszeć jak rudowłosa dziewczyna zaatakowała Matte, która po jednym ataku ledwo stała na nogach.
Maja w sumie tylko wykonała jakieś proste uderzenie, okaleczając przy tym Marion. Jednak ku zdziwieniu Hao ta zakapturzona postać nadal stała w miejscu. Jakby czekała.
-Nee~Mariś chcesz to zakończyć ?-spytała brunetka, będąc już znudzona tymi wygranymi. To naprawdę robiło się już nudne~
-Tak chcę to zakończyć. Masz rację koteczku to już jest nudne-wymruczała zdejmując kaptur. Stanęła tyłem do większości widzów. W ręce nadal trzymała dwie laleczki tym razem.
Hao akurat widział ją jak stała tyłem... Wyglądała jak ten demon. Przerażająca i porażająca, a w jakiś sposób to jest urokliwe w swoim strachu.


1. Płytka głębia

Ona powiedziała, że... Nie może żyć bez niej~ Że już nie da rady...
Życie straciło sens i powiedziała.
-Popłyńmy wspólną rzeką i oczyśćmy się Siostro-mówi dziewczyna. Siedzi dalej przy grobie czekając na walkę. Codziennie ku utrapieniu czarnowłosej przenosiły się tutaj, aż z Dobie.
-Umierając odziejmy się w błękit niebios. Twoje błękitne oczy niech wrócą do życia. Przywołajmy wspólnie twojego ducha. Niech spłynie twoje flo po mnie. Spłyń po nas jak rzeka. Będziesz niezwyciężona siostrzyczko~ Wróć od potwora, przywołaj wspomnienia i nie zapominaj o mnie-cichy szept wydobył się z ust blondynki. Czarnowłosa siedząca na gałęzi starego, rozgęzionego dębu westchnęła. Codziennie tu z nią przychodziła... Zawsze tylko to miała w głowie.
Jednak dziewczyna ostatnio zrobiła coś czego się Rachel nie spodziewała. Po raz pierwszy dała komuś dotknąć lalki, a tą osobą oczywiście była ona.
Dziwiło jej jednak małe podobieństwo do "tego potwora", którego znała od ponad tysiąca lat...
Była ciekawa czy rzeczywiście działa ten "urok", ale czuła jak nicie zostają lekko naderwane wraz z każdą igłą.
Jednak najdziwniejsze był fakt, że jej "kopia" posiadała dwie lalki, tak samo okaleczone, a jednak różne...
Zanikało tak dużo nici..
-Shi możemy już iść ?-spytała zeskakując z gałęzi. Nie wzruszał jej ten widok. Już nie teraz... Nie chciała czuć tej negatywnej aury, od demona ze spuszczoną głową.
-Ona powiedziała, że kiedyś wróci-zanuciła cicho dziewczyna.
-Kiedy Mari ? Kiedy niby?!-już powoli była zirytowana tym wszystkim. Chciała znów ujrzeć jej dawny uśmiech. Nie było już tych bezsensownych kłótni między nią a jej "braciszkiem". Nie krzyczeli... Nie próbowali się nawzajem pozabijać. On próbował ją nawet kilka razy sprowokować, ale nie został obdarzony żadną inną reakcją niż pustym wzrokiem blondynki.
~Czemu nie może być jak kiedyś~?-spytała się w myślach królowa.
-Kiedy ON odejdzie... Jej życie rozpocznie się na nowo. Onee~chan nie potrafi żyć z nim już więcej... Ona chce tylko spokoju... Jej dusza chce tylko do nas wrócić i uciec od tego demona-kolejny raz to samo, znowu tylko nuciła szeptem, ale wiedziała, że nawet jeśli brunetka nie odpowiada słucha ją.
Może nawet zatkać uszy i nie słuchać, ona czuła tylko pustkę. Było jej to obojętne, od kiedy ten potwór zabrał jej duszę.
Taka była cena... Jednak tym razem nie zostanie spłacona. Dług zapomniany, jak on...
Demon jej mówi, że już nie może tak żyć~
Po cmentarzu rozległ się denerwujący sygnał.
-Z kim tym razem mamy walkę ?-spytała Asakura, z lekka zaciekawiona, ale również znudzona.. Znowu wygrana i zero wyzwań~
To już się staje nudne.
-Po co sprawdzać, przecież znasz wynik ?-mruknęła Shi, nie odrywając wzroku od płyty nagrobka. Nadal nie chciała wierzyć, że nawet nie może z nią porozmawiać...
Jest za jasno, na palący znicz. 

Jest za ciemno na piękny słoneczny dzień.
Jest za smutno by coś robić, 
Za głęboko już w tej otchłani tkwi.
Nie wypłynie z niej już nigdy,
Bo ten potwór jest za silny~
-No bo jestem ciekawa, Mariś~! Nee~! No nie bądź taka i sprawdzaj~!
-Z drużyną Hana-gumi-zachichotała rozbawiona reakcją Mai.-Wiesz co to znaczy~! Prawda Majuś~?


***
-Z kim macie walkę ?-spytał szatyn, ledwo wchodząc do namiotu swoich uczennic. Ledwo stał na nogach.
-Z Blood no hana-odpowiedziała Niemka. Nie słyszała o tej drużynie~
~Pewnie są słabi~przemknęło jej przez myśl.
-Miejmy taką nadzieję-mruknął Asakura. Po czym podparł się o jakieś drzewo.
-Mistrzu co się dzieję?! Czemu tak jest ?! Kto to robi ?!-pisnęła zdenerwowana Marion-Marion nie chce by mistrzowi działa się krzywda-dodała szeptem, ledwo dosłyszalnie.
On wiedział już czemu... Musi znaleźć osobę, która go tak urządziła
~Pożałuje, że się urodziła, ale najpierw to odmieni~



***
Nasze życie jest tylko pustą podróżą
Idziemy do nikąd, włócząc się między życiem
A śmiercią 
Jednakże każda istota jest pogrążona tak naprawdę w pustce
Wymyśleni ludzie, wymyślone dusze, zwierzęta
Wszystko istnieje tylko po to by i tak zginąć~
W wiecznej tułaczce ku szczęściu i ból


piątek, 29 sierpnia 2014

0.Ibeyi

Kiedy stoisz u bram piekła... Nie wahaj się. Uciekaj...A i tak nie zdołasz uciec przed demonem~


Kim jesteś ? Czym jesteś?
-Jesteś potworem-cisze warknięcie.
Ból, ból nie do zniesienia. Niczym polewanie kwasem ran.
Igła za igłą leciała, a laleczka tylko ucierpiała bardziej uszkodzona. Cichy śmiech zastąpił słowa przekleństw.
Zniszczona lalka, wyniszczone ciało, zdeformowana dusza.
Voodoo~
-Przebij jeszcze raz onee-san~!-zachęcała mała dziewczynka. Stała i patrzyła na JEJ dzieło.
-Onee-san zniszcz potwora~! Niech błądzi siostrzyczko w granicy życia i śmierci~ W granicy przepaści~!
Siostrzyczko zabij oprawiciela~! Zemścij się....-wyszeptał duch. Duch dziecka. Zagubionego dziecka, straconej siostry.
-Dobrze siostrzyczko-kolejna igła, przebiła tym razem wnętrzności poszarpanego potwora.
-Onee~chan będzie żył w krainie Ibeyi, dobrze ?-pyta dręczycielka, patrząc na zmaltretowaną laleczkę.
-Hai~! Ma cierpieć~! Ma cierpieć~!-krzyczała z dziecięcym zapałem. Czerwone oczy lalki~
Oczy demona bez uczuć...
-Popłyniesz rzeką bólu...własnego bólu-ciche syknięcie, igła trafiona w serce, jednak nie powoduje zgonu. Chce tylko JEMU strawić ból... Chce by był na krawędzi.
Zatańcz dziś ze mną~ Szamański taniec... niech twój pogrzeb będzie widowiskowy jak każde twoje zabójstwo~



****



-Jesteś zadowolona ze swojego dzieła~?-znała ten głos. Znała ten dziecinny, ale demoniczny głos. Stała na grobem siostrzyczki. Stała trzymając lalkę z całych sił~
Zaciskała ręce na szyi laleczki, patrząc w milczeniu na nagrobek.
Czemu umarłaś siostrzyczko ? Czemu potwór zabrał Cię tak szybko?
Odwróciła się napięcie do demona. Widziała już JĄ, wiele razy... Od kiedy tylko była dzieckiem, bawiła się z nią na wzgórzu~
Teraz nie ma się z kim bawić~ Bawi się lalkami sama...
-Nie, nie jestem-po raz pierwszy brunetka widziała jej łzy spływające po policzkach.
Mocniej zaciśnij potwora~
Niech cierpi jak Ja, onee~san... zrób to~!
-Sprawię mu jeszcze więcej bólu, aniele-te słowa nie zdziwiły czarnowłosej, która stała za dziewczyną niewzruszona, kładąc rękę na lalce.
-Sprawiaj~ Póki możesz-szepnął demon, uśmiechając się czule.


****
-Co się dzieje~?!-wszyscy zebrali się do okoła leżącego chłopaka. Leżał na środku samego Dobie~
Prażące słońce z rana świeciło niemiłosiernie... ale zamiast tego teraz chmury burzowe~
-Boli-wychrypiał cicho. Po raz pierwszy po policzkach spłynęły łzy.
Po raz pierwszy i ostatni~


YYyy nie nie wiem co to jest .___. pewnie to usunę i zacznę od nowa .-.